Gdy pisałam post o tym jak zarabiać na blogu, nawet do głowy mi nie przyszło, że kiedyś zadam sobie pytanie jak w dzisiejszym tytule. Automatyczna odpowiedź brzmiała wtedy „wiadomo, że tak!”. Jednak od tamtego posta minęło ponad pół roku, i to takie intensywne pół! Że doświadczeniami z niego mogłabym obdarować siebie w 2016, 2017 i pewnie jeszcze na rok 2018 by starczyło.

I zaczęłam się zastanawiać. Czy nie lepiej byłoby blogować tylko dla przyjemności? Bez zobowiązań. Bez planów. Bez podnoszenia poprzeczki.

Czy nie lepiej byłoby realizować przedsiębiorcze ambicje w innej dziedzinie? Czy dobrze ulokowałam swoją energię? Czy dobrze zainwestowałam?

Odpowiedzi na tytułowe pytanie narazie nie zdradzam, zrobię to na końcu. Najpierw porozważajmy sobie chwilę.


Inne posty o blogowaniu, które mogą Cię zainteresować:

Dlaczego Twój biznes potrzebuje bloga?

Jak zarabiać na blogu?

Jak przekształcić hobby w dochodowy biznes?

Jak założyć bloga?

Jednostronicowy biznesplan


Blog jako biznes – czy warto?

Większość z nas blogujących, zaczynała to przedsięwzięcie dla przyjemności. Ewentualnie z drobną, nieśmiało przechodzącą przez głowę myślą, że fajnie byłoby „kiedyś” i „jakoś” na blogowaniu zarobić.

Teraz czasy trochę się zmieniły. O kokosach zarabianych na blogach krążą legendy. Znajdują się osoby wierzące w nie wiarą nieskalaną refleksją, które zakładają blogi tylko po to by wrzucać koszty życia w koszty działalności (patrz: ekscytacja jaką wywołał ten artykuł z Rzeczpospolitej).

Wiadomo – to pewna skrajność, ale fajnie pokazuje, że blogowanie to już nie tylko sposób na zabicie wolnego czasu, a regularny pomysł na biznes przebijający się do powszechnej świadomości mas.

Blogowanie dla pieniędzy ma jednak kilka wad, które sprawiają, że zastanawiam się czy w ogóle warto (i o których zupełnie się nie mówi, a powinno).

Blogowanie z obowiązku może zabijać przyjemność.

Może, ale nie musi. Zależy jakim jesteś człowiekiem. Ja na przykład, nie potrafię pisać postów na zawołanie. Tym bardziej, nie sprawia mi to przyjemności. Jak się uprę to to zrobię, ale na pewno nie uznam tego za fajne przeżycie. Wręcz pamiętam do dziś kilka takich postów „na siłę” – mam po nich traumę :)

Tymczasem w blogowaniu najważniejszy jest proces. Proces tworzenia treści zajmuje dość sporo czasu i słabo by było, gdyby czynności wypełniające ten czas nie były radosne. Dlatego, tak jak nie mam problemu z napisaniem jednego czy dwóch tekstów na określony z góry temat „na zamówienie” (często moje własne), tak nie mogłabym robić tego przez 100% czasu pracy nad blogiem.

A przecież prowadzenie bloga dla zysków (jako biznes) łączy się w dużej mierze właśnie z czymś takim!

Także jeśli wydaje Ci się, że blogowanie zarobkowe i biznesowe będą tak samo przyjemne, to możesz się pomylić. I w efekcie uznać, że nie było warto przekształcać go w biznes.

Blogowanie może wymagać sporo czasu

Na pierwszy rzut oka, prowadzenie bloga może wydawać się czynnością, którą w sam raz da się wcisnąć w wolną wieczorną godzinkę, zamiast serialu. Cóż. Ja powiem tak: mimo, że przez ostatnie miesiące ten blog nie widział za wielu nowych postów, na zajmowanie się zapleczem biznesu, którego on jest fasadą poświęcałam około 1-4 godzin dziennie. Także, może i da się blogować w sensie „publikować posty” w wolnym czasie… Jednak zza kulis Ci zdradzę, że na samo odpisywanie na maile, które spływają tylko z faktu, że moje treści wiszą w sieci, poświęcam około godziny dziennie i dalej nie odpisuję na wszystkie!

A gdzie czas na kreatywność? Na przygotowanie zdjęć? Gdzie czas na pisanie wartościowych treści? Na dopieszczanie social mediów? Gdzie czas na urozmaicanie postów nagraniami wideo, audio, bonusami do ściągnięcia? A tego biznes oparty na blogu potrzebuje niczym ja świeżego powietrza latem w Abu Dhabi (przez 3 miesiące było ok. 45 stopni – wyobraź to sobie :)).

Warto więc podejść do sprawy realistycznie i nie spodziewać się, że od blogowania w wolnych chwilach blog rozrośnie się do samonapędzającej się maszynki do przelewania pieniędzy.

Z drugiej strony, mądre zarządzanie czasem poświęconym na blogowanie zadziała niczym turbodoładowanie. Także znów, jeśli wydaje Ci się, że zarobkowe blogowanie będzie takie jak to hobbystyczne, to się mylisz. I możesz uznać, że nie było warto.

Tak już luźnym zakończeniem tej mało pozytywnej litanii dodam jeszcze 4 rzeczy, których nie lubię w blogowaniu, i które warto rozważyć w kontekście pytania „czy chcę prowadzić właśnie TAKI biznes”?

Czasem nie da się spokojnie zjeść kanapki

Jeśli akurat wpadnie mi do głowy temat na post, dobre zdanie do wykorzystania albo coś innego związanego z tworzeniem treści, muszę odłożyć kanapkę i pokornie udać się do komputera w celu zapisania kołaczącej się po głowie mysli. I nie, nie dlatego, że inaczej się jej nie pozbędę. Wręcz przeciwnie! Jeśli nie zanotuję jej od razu, ona sobie ode mnie pójdzie szybciej niż zdążę powiedzieć „kanapka z szynką” i więcej nie wróci. A gdy będę jej potrzebowała, spędzę godziny nad złożeniem równie dobrego zdania, które i tak nigdy nie będzie tak doskonałe jak to poprzednie.

Szanuję je więc, nawet jeśli nie dadzą mi zjeść kanapki.

Blogowanie boli

Dosłownie. Boli tyłek, boli kręgosłup, czasem bolą kolana, bo jakoś dziwnie się ułożę z laptopem. Próbowałam pisać na stojąco, ale nic z tego nie wyszło. Nie wspomnę już o tym jak od spędzania zbyt długiego czasu w niewłaściwej pozycji przed komputerem potrafią boleć nadgarstki. Nie polecam.

Odkryłam za to ostatnio, że można zastępować krzesło przy biurku, dmuchaną piłką do ćwiczeń. I to mój najnowszy sposób na komfort, gdy trzeba dłużej posiedzieć.

Blogowanie kosztuje

Czasem dość sporo! Jeśli blogujesz o modzie albo stylu życia to pół biedy, bo chociaż swoje regularne zakupy opiszesz w haulu i już masz post gotowy… A ja? Fakturka za narzędzia i usługi goni fakturkę, a jeszcze trzeba kupić dodatkowy sprzęt, nowy dysk twardy, drukarkę….

Na oko wygląda jakbym się leniła

Bo przecież gdy piszę post lub ustawiam social media wyglądam dokładnie tak samo jak mój mąż przy weekendowym przeglądaniu Facebooka lub plotkujący na mailach. A ja tworzę na klawiaturze dzieło! Mózg mi dymi, niewidzialna strużka potu spływa mi po czole, wspinam się na wyżyny umiejętności prostego pisania, by tylko to co wyląduje w notatniku miało sens i było zrozumiałe – mimo skomplikowania materii…

Pora więc zadać sobie kluczowe pytanie.

Czy naprawdę TAKI biznes chcesz prowadzić?

Jeśli odpowiadasz entuzjastycznym „TAK, wiem, że może to tak wyglądać” to nie pozostaje mi nic innego jak tylko Ci pogratulować! Patrzysz na sprawę realistycznie i w Twoim przypadku prawdopodobnie warto potraktować blog jak biznes!

Dlaczego w innym przypadku niekoniecznie? Bo o wypalenie w blogowaniu nietrudno. A każdy spadek Twojej formy widać, co szybko odbije się na Twoim biznesie. I łatwo się rozczarować tym, że biznes nie wygląda zgodnie z Twoimi wyobrażeniami. A miało być tak pięknie! Co innego jeśli podchodzisz do sprawy realistycznie.

Wtedy zdecydowanie warto!

I tutaj właściwie mogłabym rozpocząć nowy post pod tytułem…

biznes blog

Dlaczego warto prowadzić blog jak biznes?

…i chyba tak powinnam zrobić, bo to długi temat, który zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Streszczę Ci jednak 4 największe zalety, których skumulowanych na próżno szukać w innych pomysłach na biznes.

Blog ma wartość

Blog to Twoje aktywo, którego nikt Ci nie zabierze. Stworzyć bloga to jak wybudować fabrykę. Wiadomo, fabryka może spłonąć, bloga może zbanować Google – wypadki chodzą po ludziach. Natomiast dalej, w tej drugiej opcji masz dużo większe pole do manewru – zawsze możesz wydać blog w formie książki lub promować go tylko w social mediach :)

Budując blog, budujesz realną wartość, którą w odpowiedniej chwili będziesz mógł wykorzystać.

Blog pracuje gdy Ty śpisz

Pomijając możliwość przynoszenia zysków, blog w ciągu doby wykonuje masę pracy! Pozyskuje klientów, odpowiada na ich pytania, nawiązuje więzi, reklamuje, prezentuje ofertę i wiele innych. W dzisiejszych czasach, gdy wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki w internecie, nie sposób przecenić roli bloga. Pracuje 24/7.

Blog może zarabiać pieniądze wtedy gdy śpisz

Jeśli uwzględnisz blog w modelu biznesowym, przygotujesz odpowiednią ofertę i wszystko zgrabnie ustawisz (przy użyciu odpowiednich narzędzi) może on zarabiać pieniądze bez Twojego udziału.

Wiadomo, nie stanie się to z dnia na dzień. Wcześniej potrzebne będą inwestycje, wiedza, odpowiednie narzędzia, czas i tak dalej. Ale jak już to ogarniesz to osiąganie dochodu pasywnego (tak nazywa się zarabianie bez jednoczesnego poświęcenia czasu na pracę) jest w zasięgu Twojej ręki!

Łatwa skalowalność

Królowa zalet! Każdy kto jest związany z przedsiębiorczością powie Ci, że im większa skalowalność tym większy sens prowadzenia danego biznesu. Skala zasięgu bloga (jako narzędzia do pracy gdy Ty śpisz albo do zarabiania pieniędzy) jest właściwie ograniczona jedynie językiem w jakim go prowadzisz i branżą której dotyczy. Cała reszta zależy od Ciebie! Czyż nie miło jest mieć możliwość dotarcia ze swoją ofertą do milionów potencjalnych klientów? Prowadząc blog masz taką możliwość!

Mnie osobiście, powyższa „wielka czwórka zalet” rekompensuje każdą wadę, sprawia dużo przyjemności i pobudza do działania.


Tak…

…odpowiadając na pytanie z tytułu posta, moim zdaniem zdecydowanie warto prowadzić blog jak biznes. Ale dopiero po przeanalizowaniu wszystkich „cieni”, o których wspomniałam i jeszcze pewnie kilku lub kilkunastu, które pominęłam (pewnie mi akurat nie przeszkadzają, ale Tobie mogą).

Trzeba podejść do tematu realistycznie. Nie dać się lukrowanych obrazkom z internetu przedstawiającym blogerów przy kawce. Nie wierzyć, że wszystko co się świeci w pracy online to złoto.

Na koniec mam propozycję! Blogujesz? Zdradź nam, czego szczerze nie lubisz w tym zajęciu?

No chyba, że masz coś przeciwko odzieraniu go z lukru ;) Wtedy możesz pozachwalać je w komentarzach, bez limitu. W końcu chodzi o pokazanie jego prawdziwego obrazu!

Masz już swój biznesplan?

Zapisz się na newsletter i ściągnij darmowy jednostronicowy biznesplan! Zacznij realizować swój pomysł od zaraz :)

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.